Wspomnienia z wakacji na wsi- do lat 70.

Gdzie Pani spędzała wakacje/ gdzie mieszkali dziadkowie?

Zaznaczyłam czerwonym kwadratem. Z jednej strony gospodarstwo przylegało do strumienia, wpadał do tego strumienia strumyk ze stawu dziadkowego, potem ten strumień przepływał pod drogą (wtedy była to ubita droga polna, po dużych głazach spadał na dno wąwozu i płynął do Noteci. Pomiędzy tą polną drogą a zabudowaniami był sad, stawy, ogród, a potem dopiero dom i podwórze z oborą ogromną stodołą, szopkami. Przy sadzie był też domek gospodarczy z piwnicą, w której przechowywało się warzywa zimą.

 

 Jak Pani dziadkowie dotarli do Jędrzejewa?

Z opowiadań dziadków pamiętam, że jako repatrianci dostali oni gospodarstwo niedaleko Białej za Trzcianką, a po paru latach kupili gospodarstwo w Jędrzejewie od Polaka, też pewnie został on właścicielem w ramach repatriacji, bo gospodarstwo było poniemieckie.

Czy coś Pani wie na temat przedwojennego Jędrzejewa?

 

O dziejach przedwojennych Jędrzejewa mało pamiętam , no może prawie.

W gospodarstwie dziadka były dwa stawy (są tam zresztą do tej pory– widać na mapie Google) a na grobli nad nimi prowadzi droga na podwórze. Przed wojną przepływ wody między stawami był obmurowany kamieniami i tworzył tunel. Utonęła tam córka gospodarza, a on po tej tragedii zasypał przepływ dużymi głazami.

Gdzie często był czas spędzany w wakacje?

 

Przy oborze była przybudówka, a w niej mieściła się kuźnia, sporo tam było różności, zepsuty miech kowalski, palenisko, dziadek z tego nie korzystał, to było miejsce naszego buszowania wakacyjnego.

Do kiedy Pani dziadkowie mieszkali w Jędrzejewie?

Jakoś na początku lat 70-tych dziadek zachorował, gospodarstwo zostało przepisane w zamian za rentę rolniczą na skarb państwa (takie były kiedyś przepisy), a dziadkowie zamieszkali w Poznaniu wraz z moimi rodzicami. Dziadek wkrótce zmarł, babcia częściej opowiadała o swojej młodości na wschodzie i o niewoli u Niemców.

 

Czy coś jeszcze Pani pamięta z Jędrzejewa?

W Jędrzejewie mieszkała też rodzina przedwojennych Niemców, ich syn żonaty był z Polką. Mieszkali spory kawałek dalej za dziadkami J Może jeszcze ktoś z tej rodziny żyje J Okolicznych miejscowości nie znam, chodziłam tylko na trasie dom dziadków – kościół – sklep, a czasem jeszcze biblioteka J

Przypominam też sobie, gdy kiedyś zmarł ktoś z sąsiedztwa dziadków, babcia wzięła mnie do sąsiadów na ceremoniał pożegnania zmarłej.

Zmarła osoba leżała w domu na łóżku nakrytym pościelą z ręcznie tkanymi koronkowymi wstawkami (babcia też miała takie ‘uroczyste’ powłoczki na poduszki i pierzyny).

Wokół paliły się świece, a zmarła miała w rękach gromnicę. Zgromadzeni sąsiedzi odmawiali modlitwy, podchodzili do zmarłej żegnając się z nią.

Jakie były zwyczaje na święta oraz rozrywka?

 

Przed Świętami Bożego Narodzenia dziadek brał siekierę i szedł do lasu po choinkę. Musiała zawsze być wielka, aż do sufitu. Wśród dekoracjo choinkowych były takie długie cukierki, kupowane specjalnie na tę okazję.

Po Wigilijnej wieczerzy rodziny zawsze szły do kościoła, albo przyjeżdżały saniami. Pamiętam też, że tylko raz dziadkowie nie poszli w niedzielę do kościoła, bo akurat popsuła się pogoda i trzeba było ustawiać snopki. A tak zawsze w niedzielę dziadek zaprzęgał konia do wozu i jechaliśmyJ

Nad Notecią były łąki, koszono tam trawę na siano, które zwożono na wozach wyładowanych ogromnymi stertami. Niektórzy gospodarze podczas powrotu ścigali się na tych wozach, kto szybciej dojedzie J

 

Zbiorowe zdjęcie we wnętrzu to babcia z dziadkiem i rodzina wujka , męża jednej z córek babci.  Być może ta fotka była robiona w Białej, ale w tle są obrazki ‘święte’, bardzo dobrze je pamiętam, że w Jędrzejewie też wisiały na ścianie.

 

Zdjęcie cioci z wujkiem i mojej mamy były chyba robione przy okazji jakiegoś ślubu, może to był ślub cioci Ani.

 

Moja mama miała na imię Zofia, ciocia – Ania.

Babcia to była Tekla Dubicka, a dziadek Bronisław Dubicki.

 

Ostatnie zdjęcie przedstawia dziadka i ciocię w ogrodzie przy zbieraniu porzeczek. U dziadka rosło kilka wielkich krzaków porzeczkowych,  zbieraliśmy te porzeczki do wiader i wsypywaliśmy do metalowej balii. Rano dziadek zaprzęgał do wozu konia i zawoził je na skup lub na targ.




Jeszcze nikt nie skomentował tej informacji. Możesz być pierwszy(-a)
Dodaj komentarz
Temat komentarza (*)
Twój komentarz (*)
Podpis (*)Gość, lub zaloguj się
Kod z obrazka
Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że cookies będą one umieszczane na Twoim urządzeniu. Dowiedz się więcej.